Kilka chwil przed…

Za kilka dni będę obchodzić 25 urodziny to moje ćwierćwiecze, strasznie się cieszę. Nareszcie po szaleję ze znajomymi i oderwę się od codzienności.
Po weekendzie majowym zaplanowałam spotkanie w jednym z pubów Katowickich, naszym Bobie. Początkiem weekendu spędziliśmy parę dni u rodziców w Jaworznie. Pomimo, że namawiam narzeczonego na grilla u nich, wracamy do naszej kawalerki. Kilka dni dzieli nas od imprezy urodzinowej.

Jakie to piękne, chłopak mi się oświadczył, za kilka miesięcy mamy ślub. Już wszystko zaplanowane, wszystkie formalności załatwione. Większość marzeń mi się spełnia. Jestem w tym najszczęśliwszym momencie życia. Pełna energii, wiary i satysfakcji. Należę do tego grona kobiet, które walczą o swój dorobek intelektualny i chcą mieć dobrą pracę. Kończę w tym miesiącu staż, który gwarantuje mi zatrudnienie w laboratorium, będę robić to co kocham. Nareszcie! Tylko czekam, aż zacznie nam się piękne życie. Utrzymujemy się sami i każdy z nas ukończył magistra: ja z chemii, a on z informatyki. Na Brynowie mieliśmy już początek wspólnego życia tylko we dwoje. Było nam naprawdę wspaniale, do dnia dzisiejszego wspominamy to miejsce miło. Ja miałam blisko na Uniwersytet i do pracy. Piotrek tuż obok miał powoli specjalizował się jako programista i również mógł kończyć studia.

To był właśnie maj, miesiąc w którym wszystko rozkwita i słońce przypomina, że za niedługo lato. Dla mnie był to naprawdę jeden z najszczęśliwszych okresów w życiu. Skończyłam studia, zaczęłam staż w laboratorium i za parę tygodni miałam dostać swoją wymarzoną pracę.
Było mi tak cudnie, kilka miesięcy wcześniej zostałam poproszona o rękę.
Spełniały się powoli moje marzenia. Byłam spełnioną kobietą, pragnącą osiągać jak najwięcej.
Wspaniale mówić o sobie: pani magister i za niedługo laborant.

Dodaj komentarz