Przebudzenie w szpitalu…

Myślami jestem zawieszona w rzeczywistości, która była ostatnim co pamiętam.

Wszystkim dookoła mówię chcę wrócić do pracy, kiedy w końcu wrócę?

Czekają na mnie, chcę wrócić… A w rzeczywistości nikt nie czekał. Ciągle o to pytam, bo naprawdę lubię swoją pracę, chciałabym bardzo wrócić. Muszę dalej się spełniać zawodowo. Chromatografia i synteza to zagadnienia, które pochłonęły mnie w pełni na studiach, a potem na stażu.

Nie macie pojęcia jak to jest obudzić się w łóżku szpitalnym i nie móc wstać. Przez długi okres czasu nie chodziłam, ciężko było nawet się poruszać w jakikolwiek sposób. Byłam zdana na innych. W szpitalu było widać komu na mnie zależy, wtedy była pewnego rodzaju weryfikacja. Wielu osobom także odmówiłam przyjścia, bo nie chciałam, aby wszyscy przychodzili jak do zoo, tylko popatrzeć jak ona wygląda. Bardzo bliski był mi szczególnie wtedy narzeczony, który do teraz daje siłę do życia.
Była przy mnie siostra, mama, w weekend tata. Ciotki, które mieszkały w pobliżu. Znajomi, którzy mnie odwiedzili pozostają ze mną w kontakcie do teraz. Moi teściowie też byli obecni ze szwagierką, która ukończyła studia o kierunku fizjoterapia. Przychodzili do mnie, a ona starała mi się jakoś pomóc z moją niedowładną, spastyczną ręką. Dla mnie to było okropne, jak ktoś mi wygina rękę, a ona ani mnie nie słucha, ani jego tylko powraca do dziwnie wykrzywionego stanu. Podnosiła się do góry i wówczas wyginał się nadgarstek. W oczach miałam łzy i smutek, bo nie mogę nic z tym zrobić, a przecież to moje ciało lecz nie mogę nim sterować.

Do teraz w głowie mi się nie mieszczą pewne rzeczy, które oczywiście są wytłumaczalne przez medycynę, lecz gdy to poczujesz to na własnej skórze, to naprawdę dziwne. Mam oko zdrowe lecz nie widzę, mam zdrowe ręce i nogi lecz nie czuje i czasem nie steruje nimi. A to wszystko dzięki naszemu jakże jeszcze nie odkrytemu w pełni mózgowi. Tego narządu nie da się przeszczepić. Już zgon człowieka nie powinien być określany biciem serca lecz pracą mózgu. Jakże jego rola jest cenna i ważna. Steruje on wszystkim, a jak nie ma jakiegoś fragmentu, to nie jesteś w stanie nic zrobić. Nie dokleją Ci go. Po jakimś czasie mój uszkodzony fragment półkuli prawej może spowodować w swego rodzaju impuls w półkuli lewej. Wołaniem, że potrzebuje pomocy i nie jest w stanie już funkcjonować. Wówczas zadania z tego obszaru uszkodzonego zostaną zastąpione przez dobry obszar drugiej strony.

Mózgu do roboty! 

Czas nadrobić straty, za długo już mój drogi to trwa lecz niestety muszę na Ciebie czekać aż się zorientujesz. Mam nadzieję, że moje neurony znajdą nowe połączenie bąź odbudują stare. Może znowu będę widzieć i czuć.

Nadszedł moment podczas trwania śpiączki, który wszystko zmienił. Ropnie zniknęły, a ogólny stan zaczął się poprawiać.
Lekarze nie mogli tego wytłumaczyć. Byłam ich cudem na intensywnej terapii. Udało się i teraz mogę im za to podziękować.

Dodaj komentarz